**POV Margot**
Gdy weszliśmy głębiej do jadalni, hałas osiadł w stałym szumie wokół nas. Coraz więcej więźniów i dziewcząt zajęło swoje miejsca przy stołach, a atmosfera była gęsta od napięcia, szeptów i ukradkowych spojrzeń.
Czułam na sobie tak wiele oczu.
Na nas.
Bardziej na nim.
Cobana to nie obchodziło. Szedł z tą samą pewnością siebie i arogancją, jakby powietrze rozstępowało się przed nim.
D
















