*******Z perspektywy Margot*******
Drzwi zamknęły się za nami z głośnym, mechanicznym trzaskiem, więżąc nas w surowym, otoczonym białymi ścianami pomieszczeniu przyjęć.
Przestrzeń była wręcz upiornie czysta, a w powietrzu unosił się gęsty, drażniący odór środków antyseptycznych — takich, jakich używa się w przychodniach medycznych.
Na samym środku pokoju stał długi metalowy stół, którego powierzc
















