**POV Margot**
Czas mijał, a ja upewniłam się, że mam dziś na sobie białą koszulkę na ramiączkach, a nie ten stanik sportowy, który dzień wcześniej o mało nie doprowadził do morderstwa z premedytacją…
Żadnego Cobana.
Żadnych strażników.
Żadnego pojęcia, która była godzina.
Żadnego śniadania.
Przemierzałam celę w tę i z powrotem, owinięta w swój niepokój jak w drugą skórę.
A co, jeśli znów wsadzili
















