**POV Margot**
Słońce było ostre i bezlitosne, gdy wyszliśmy na dziedziniec, a upał odbijał się od betonu falami, które natychmiast przykleiły się do mojej skóry pod warstwami ubrań, które miałam na sobie.
Zamrugałam, patrząc w niebo, chwilowo oszołomiona. Po raz pierwszy od mojego przyjazdu tutaj świeciło tak jasno.
Żadnych chmur, żadnego wiatru.
Tylko ten rodzaj ciężkiego gorąca, od którego kręc
















