**Oczami Margot**
Drzwi siłowni zatrzasnęły się za nami z głośnym, dudniącym brzękiem, jakbyśmy właśnie wkroczyli w same czeluście piekieł.
Śmierdziało tam testosteronem, starym potem i tanią pastą do metalu. Powietrze było od tego gęste – wystarczająco gęste, by mnie udusić, gdybym nie była tak bardzo rozproszona nieznośnym gorącem, które już pełzało pod moją skórą.
W środku było tłoczniej niż w
















