**POV Margot**
Brałam głębokie, uspokajające wdechy, podczas gdy Coban przygotowywał się do kontynuowania, powoli przemierzając pokój przede mną…
Moje serce wciąż waliło po tym ostatnim zdaniu – tym o zadawaniu mi bólu w sposób, który, jak sądził, by mi się spodobał.
A co było najgorsze w jego groźbie?
Prawdopodobnie miał rację…
Jego palce powoli, z premedytacją muskały krawędź papieru, jakby chci
















