**POV Margot**
W sekundzie, w której wyszłam z pokoju przesłuchań, miałam wrażenie, że powietrze się zmieniło.
Było lżejsze.
Mniej duszne.
Dopiero w tamtej chwili zdałam sobie sprawę, jak bardzo spięte były moje ramiona przez cały ranek.
Jakbym przygotowywała się na coś strasznego – na karę, osąd, oskarżenie.
A zamiast tego? To była po prostu... papierkowa robota na ekranie komputera.
Ostrożnie sf
















