**POV Margot**
Jego słowa wciąż wisiały w powietrzu jak dym – gęste, ciężkie, podszyte czymś, co nie było do końca groźbą, ale niewiele od niej odbiegało.
"Dopóki tu jesteś, należysz całkowicie do mnie. Łącznie z ciałem".
Nie odpowiedziałam. Nie potrafiłam. Stałam tam jak idiotka – wpółnaga, z oddechem uwięzionym gdzieś między strachem a czymś znacznie mroczniejszym. Jego spojrzenie przygwoździło
















