**Perspektywa Cobana**
Po tym, jak kobiety zostały wywiezione autobusami, ich miejsce zajęła cisza, a dziedziniec po raz pierwszy od kilku dni wydawał się spokojny.
Zbyt spokojny.
Gdy siedziałem na zewnątrz z Leo, by zaczerpnąć powietrza…
Moje dłonie ściskały butelkę wody, a ja zgniatałem ją miarowo dla odwrócenia uwagi…
Te same dłonie, które zeszłej nocy obejmowały Margot.
Te same dłonie, któr
















