**Perspektywa Margot**
Koła autobusu buczały pod nami; był to miarowy, rytmiczny dźwięk, który wcale nie łagodził niepokoju zbierającego się w mojej klatce piersiowej niczym burzowa chmura.
Nie lubiłam niewiadomego.
Nie podobało mi się również to, w jaki sposób pożegnałam się z Cobanem…
Siedziałam sztywno obok Cary, ze skrzyżowanymi ramionami, a moje kolana podskakiwały mimowolnie, gdy gapiłam
















