**Perspektywa Margot**
Na początku nic nie powiedział.
Po prostu tam stał. Przewiercał mnie na wylot swoim spojrzeniem.
Czułam, jak jego oczy przesuwają się po każdym centymetrze mojego ciała niczym płonący szperacz — oceniając, kalkulując, odliczając do czegoś, co wydawało się moimi ostatnimi chwilami…
Ta cisza była głośniejsza niż cokolwiek, co mógłby wykrzyczeć.
Zrobiłam powolny, drżący krok
















